Gosek-Popiołek do prezydenta Kracika: Co zrobiliście ze zgłoszeniami mieszkańców o niebezpiecznych ulicach?
„Kraków nie otrząsnął się jeszcze po tragedii przy ulicy Solnej, a do mnie zgłaszają się kolejni mieszkańcy, którzy od lat alarmują władze miasta o niebezpiecznych ulicach i skrzyżowaniach. Dlatego pytam dziś prezydenta Kracika wprost: co zrobiliście w związku ze zgłoszeniami, które spływają do miasta od lat? Ile razy mieszkańcy muszą wam powiedzieć, że w danym miejscu jest niebezpiecznie, żeby miasto wreszcie zareagowało?” – mówi Daria Gosek-Popiołek, kandydatka na urząd Prezydenta Krakowa.
Po tragicznym wypadku na skrzyżowaniu ulic Solnej i Nadwiślańskiej kwestia bezpieczeństwa na krakowskich ulicach ponownie stała się jednym z najważniejszych tematów publicznej debaty. Gosek-Popiołek podkreśla jednak, że wiele niebezpiecznych miejsc od dawna wskazują sami mieszkańcy.
W zgłoszeniach pojawiają się ul. Golikówka przy Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 21, ul. Skalica, ul. Słomiana, ul. Dębowa, ul. Heligundy, ul. Krzywa, ul. Zaogrodzie, ul. Bosaków, ul. Gdańska, ul. Mała Góra, al. Dygasińskiego, ul. Potrzask, ul. Wysłouchów, ul. Stojałowskiego czy ul. Wadowicka. Mieszkańcy od lat postulują m.in. ograniczenie prędkości, montaż progów zwalniających czy zmianę organizacji ruchu. Mimo kolejnych sygnałów wiele z tych punktów nadal wskazywanych jest jako niebezpieczne.
Zdaniem Gosek-Popiołek problem nie zaczął się jednak wraz z obecną kadencją. To konsekwencja prowadzonej przez lata polityki transportowej Krakowa.
„Za czasów prezydenta Jacka Majchrowskiego przez lata priorytetem była infrastruktura dla samochodów i utrzymywanie jak największej przepustowości ulic, zamiast konsekwentnego zwiększania bezpieczeństwa pieszych. Aleksander Miszalski dostał szansę, żeby tę filozofię zmienić. Nie zrobił tego. Mieszkańcy nadal zgłaszali niebezpieczne miejsca i nadal często byli przez władze Krakowa ignorowani. Dzisiaj prezydentem jest Stanisław Kracik, dlatego to jego pytam: czy zamierza pan kontynuować tę politykę, czy wreszcie bezpieczeństwo mieszkańców stanie się dla miasta priorytetem?” – mówi Gosek-Popiołek.
Kandydatka podkreśla, że nie chodzi o mechaniczne ograniczanie prędkości na każdej ulicy. Sam znak ograniczenia prędkości do 30 km/h nie rozwiązuje problemu, jeśli geometria drogi nadal pozwala na znacznie szybszą jazdę. W miejscach wielokrotnie wskazywanych jako niebezpieczne potrzebne są rozwiązania dopasowane do konkretnego problemu: wyniesione przejścia, progi zwalniające, zwężenia jezdni, ruch jednokierunkowy, zmiany organizacji ruchu oraz skuteczne kontrole.
„Nie twierdzę, że politycy mogą przesądzać o przyczynach konkretnego wypadku – od tego są śledczy. Ale politycy odpowiadają za to, czy infrastruktura minimalizuje skutki ludzkiego błędu. Nie możemy urządzać miasta tak, żeby dopiero śmierć człowieka była wystarczającym argumentem za przebudową niebezpiecznego odcinka drogi” – podkreśla Gosek-Popiołek.
Gosek-Popiołek domaga się od władz Krakowa informacji, jakie działania podjęto w związku z wieloletnimi zgłoszeniami dotyczącymi wskazanych ulic, które miejsca zostały już zabezpieczone i jaki jest harmonogram działań dla pozostałych.
„Po tragedii wszyscy mówią o bezpieczeństwie. Ale odpowiedzialność władz miasta zaczyna się dużo wcześniej – wtedy, kiedy mieszkaniec po raz pierwszy mówi: tutaj jest niebezpiecznie. Kraków musi przestać czekać na kolejną tragedię, żeby reagować.”