Najpierw rozmowa, potem budowa. Daria Gosek-Popiołek przedstawia plan walki z „urbanistyką faktów dokonanych”
Ulica Kordylewskiego stała się przykładem tego, jak brak dialogu z mieszkańcami i niewystarczające standardy planowania przestrzennego wpływają na jakość życia w Krakowie. Powstająca dosłownie kilka metrów od bloków hala sportowa oraz realizowana w sąsiedztwie zabudowa mieszkaniowa, zdaniem mieszkańców i posłanki Darii Gosek-Popiołek, pokazują, że miasto powinno zmienić sposób przygotowywania i prowadzenia inwestycji. Podczas konferencji prasowej zorganizowanej przy ul. Kordylewskiego zaprezentowano propozycję nowych standardów planowania przestrzennego.
Jak podkreślała Daria Gosek-Popiołek, ulica Kordylewskiego jest dziś symbolem problemów, które powtarzają się w wielu częściach Krakowa.
- Ta ulica Kordylewskiego jest ulicą ważną dla Krakowa, bo niestety pokazuje, dokąd mogą doprowadzić błędy planistyczne i błędy urbanistyczne. To nie tylko hala sportowa, dzięki której mieszkańcy tego bloku, wyglądając przez okno, będą patrzeć na czarną ścianę. To także apartamentowiec, który będzie dominował nad tą okolicą. Potrzebujemy nowych standardów dotyczących zarówno inwestycji miejskich, jak i prywatnych, takich, które zagwarantują mieszkańcom realny wpływ na to, co dzieje się w ich najbliższym otoczeniu.
Posłanka zapowiedziała wprowadzenie czterech standardów planowania inwestycji w Krakowie, które, jak podkreślała, mają zakończyć praktykę „urbanistyki faktów dokonanych”, czyli sytuacji, w której mieszkańcy dowiadują się o inwestycjach dopiero wtedy, gdy decyzje są już praktycznie nieodwracalne.
Pierwszym standardem ma być obowiązek rzetelnego i czytelnego informowania mieszkańców o wszystkich planowanych inwestycjach, zarówno miejskich, jak i prywatnych.
– Mieszkańcy nie są detektywami i nie muszą być zobowiązani do tego, żeby ze szczątków informacji pojawiających się w różnych miejscach wyciągać prawdę o tym, co ma powstać w ich okolicy. Każda planowana inwestycja powinna być jasno i czytelnie komunikowana mieszkańcom w miejscach szerokodostepnych.
Drugim standardem, który posłanka uznała za najważniejszy, jest szersze wykorzystywanie rozpraw administracyjnych w postępowaniach dotyczących inwestycji budzących społeczne kontrowersje. Jak wyjaśniała, Kodeks postępowania administracyjnego przewiduje możliwość przeprowadzenia rozprawy administracyjnej, jednak w praktyce miasta korzystają z tego narzędzia niezwykle rzadko. Jej zdaniem właśnie podczas takiej rozprawy mieszkańcy mogliby przedstawić swoje argumenty, dokumenty i ekspertyzy bezpośrednio przed organem prowadzącym postępowanie, a urzędnicy mieliby obowiązek odnieść się nie tylko do dokumentacji inwestora, ale także do uwag lokalnej społeczności.
– Inwestycje budzą emocje i mogą budzić kontrowersje, ale zadaniem urzędu nie jest ignorowanie tych emocji, tylko stworzenie ścieżki do ich rozpatrzenia. Taką ścieżką są rozprawy administracyjne. Chcę, żeby urzędnik musiał wziąć pod uwagę nie tylko dokumenty inwestora, ale również zdanie mieszkańców i dokumenty, które oni często sami potrafią zgromadzić. Bardzo często mieszkańcy docierają do informacji, do których nie chcą dotrzeć urzędnicy.
Jak podkreślała Gosek-Popiołek, rozprawa administracyjna miałaby stać się standardem wszędzie tam, gdzie inwestycja może w istotny sposób wpływać na życie mieszkańców lub wywołuje poważne społeczne spory.
Trzecim standardem ma być wprowadzenie zasady dobrego sąsiedztwa. Oceniając inwestycje miasto miałoby brać pod uwagę nie tylko zgodność projektu z przepisami technicznymi, ale także jego rzeczywisty wpływ na codzienne życie mieszkańców - dostęp do światła, zieleni, komfort korzystania z przestrzeni czy relacje pomiędzy nową zabudową a istniejącym otoczeniem.
Czwarty standard dotyczy pełnej transparentności planowania przestrzennego. Posłanka zapowiedziała, że mieszkańcy powinni mieć łatwy dostęp do informacji o wszystkich planowanych zmianach oraz wiedzieć, która jednostka miejska odpowiada za konkretne decyzje i jakie przesłanki za nimi stoją.
Jedną z osób, które od miesięcy protestują przeciwko inwestycji przy ul. Kordylewskiego, jest Katarzyna Irlik, mieszkanka bloku sąsiadującego z halą.
- Najbardziej boli nas to, że inwestycja powstaje w miejscu, które miało służyć mieszkańcom jako zielona przestrzeń rekreacyjna. Właśnie na tym terenie odbyły się konsultacje społeczne dotyczące „Superścieżki”, projektu zakładającego zachowanie zieleni oraz stworzenia siłowni plenerowej i miejsca wypoczynku dla mieszkańców. Dziś po tych planach nie ma śladu, cała zieleń i drzewa zostały usunięte. Co gorsze, mieszkańców najbliższych bloków uznano za osoby, które nie znajdują się nawet w obszarze oddziaływania inwestycji, przez co nie mogli oni uczestniczyć w postępowaniu administracyjnym ani skutecznie bronić swoich interesów.
Podczas konferencji głos zabrała również druga mieszkanka ul. Kordylewskeigo, Izabela Ogińska, która zwróciła uwagę na utratę wartości historycznych i krajobrazowych tej części miasta.
- Kraków nie może być tylko siecią barów, restauracji i atrakcją dla turystów. Potrzebuje również szacunku dla swojego dziedzictwa i przestrzeni, którą posiada. Przy ulicy Kordylewskiego w latach sześćdziesiątych powstał piękny zespół architektoniczno-funkcjonalny, skromny, ale niezwykle przemyślany i służący mieszkańcom. Obejmował nie tylko basen, ale także przestrzenie przeznaczone do aktywności fizycznej, tworzone zgodnie z ideą doktora Jordana, zakładającą, że miasto powinno sprzyjać zdrowiu, rekreacji i codziennemu życiu mieszkańców. Przez dziesięciolecia ten pomysł doskonale się sprawdzał. Dziś zdewastowano cały kompleks zieleni, zasłonięto cenny obiekt o wartości historycznej i estetycznej oraz przekreślono wysiłek naszych poprzedników. Tutaj były ptaki, były wiewiórki, było życie. W kilku godzinach wszystko to nam zabrano, nie tylko mieszkańcom, ale całemu miastu.
Daria Gosek-Popiołek podkreśliła, że zgodność inwestycji z przepisami nie może być jedynym kryterium oceny działań miasta.
- Przestrzeganie prawa to podstawa, ale dobre sąsiedztwo jest czymś znacznie więcej. Jeżeli chcemy miasta, które dba o ludzi, to musimy mieć miasto, które najpierw ich wysłucha i weźmie pod uwagę ich zdanie. Ławeczki dialogu to dobry punkt wyjścia, ale jeśli uwagi mieszkańców nie przekładają się na decyzje administracyjne, to jest to tylko pusty gest.
Jak zaznaczyła posłanka, inwestycji przy ul. Kordylewskiego nie da się już zatrzymać, jednak Kraków powinien wyciągnąć z tej sytuacji wnioski.
- Będziemy zawracać to miasto w dobrym kierunku – podsumowała na koniec.